Decydując się na kredyt warto jednak dobrze się zastanowić, zanim złożymy ostateczny podpis na umowie kredytowej. Poniżej przedstawiamy kilka przykładów zapisów, które mogą, a co ważne – nie powinny znaleźć się w umowie kredytu mieszkaniowego.

Kilka lat temu, w trakcie boomu w mieszkaniówce umowy kredytowe pełne były różnych kruczków prawnych. Stawiały one w zdecydowanie uprzywilejowanej pozycji banki, które miały widoczną przewagę w relacjach z klientami. Dzisiaj sytuacja wygląda o wiele lepiej, nadal jednak w takich umowach zdarzają się zapisy, na które trzeba uważać. Umowy są często skonstruowane w taki sposób, aby w gąszczu standardowych zapisów ułatwić ukrycie tych nie do końca zgodnych z prawem. Na co więc trzeba przede wszystkim zwrócić uwagę?

Zdwojoną czujność należy zachować przede wszystkim przy wszelkiej maści promocjach. Nie chodzi o to, aby z nich nie korzystać, ale gdy już zdecydujemy się na taki krok, warto pamiętać, że nie ma nic za darmo. Najczęściej banki zaznaczają, że mają one charakter czasowy. Na przykład bank przez pierwsze pół roku spłaty kredytu rezygnuje z pobierania marży kredytowej od klienta. Po upływie tego czasu marża jednak powróci, i często może ona już wtedy okazać się znacznie wyższa od oferty konkurencji.

Ponadto instytucje finansowe mają skłonność do stosowania w kontraktach zapisów przyznających im specjalne uprawnienia. Można tu wymienić możliwość przeprowadzania inspekcji mieszkania stanowiącego zabezpieczenie przyznanego kredytu hipotecznego. W takich przypadkach często nie dość, że nie ma informacji, w jakim terminie i jak często takie kontrole miałyby się odbywać, to jeszcze banki mogą pobierać za nie opłaty.

Czytając umowę kredytu oraz wszelkie do niej załączniki warto zwracać również uwagę na nawet z pozoru niewinnie wyglądające kwestie, jak obecność, albo brak pojedynczych słów. Dobrym przykładem mogą być tabele opłat i prowizji, których zapisy mówią nie o dokładnej wysokości, lecz o minimalnych stawkach opłat. Pozwala to instytucji finansowej na ustalenie pobieranych opłat na tak naprawdę dowolnym poziomie.

Innym przykładem może być możliwość zmiany warunków kredytu w pewnych, nie do końca określonych sytuacjach. Daje to na przykład możliwość uzależnienia warunków kredytu od sytuacji społeczno-gospodarczej kraju, w którego walucie denominowane jest zobowiązanie. Zdarzają się również zapisy uprawniające bank do obniżenia kwoty kredytu w przypadku niewywiązywania się kredytobiorcy ze zobowiązań w stosunku do podmiotów trzecich, takich jak Urząd Skarbowy.

W umowie mogą również znaleźć się paragrafy nakładające na klienta dodatkowe obowiązki. Za wzór w tym przypadku może służyć konieczność uzyskania zgody banku przy zaciąganiu kolejnego, nawet niewielkiego kredytu lub pożyczki.

Gdy studiując umowę kredytową natrafimy na któryś z powyższych zapisów, najlepiej wstrzymać się od składania pod nią podpisu. Czerwona lampka powinna zaświecić się nam za każdym razem, gdy treść umowy wydaje się nam nieprecyzyjna, niejasna i pozwala na dowolną interpretację. Warto pamiętać, że przedstawiciel banku nie tylko powinien, ale ma obowiązek dokładnie wytłumaczyć nam, co poszczególne zapisy dla nas oznaczają.

KAN